Szepty i krzyki... 2005-12-08 20:54:39

Tak, po bardzo długiej, blogowej abstynencji znowu mnie naszło na redagowanie tego cholersta. Trzeba przyznać że to swoisty pasożyt. Zawsze wraca, czy tego chce czy nie. Mam nadzieje że przynajmniej tym razem uda mi się zostać z nim na nieco dłużej. A jak wszem i wobec wiadomo, mam wiele do opisania...

Zdawało mi się wczoraj że jestem potworem, ochydną bestią ziejącą smrodem

Odbyłem bardzo ciężką rozmowe z moim szkolnym wrogiem numer jeden. Całą agresje wyładowałem na niej w słowach. Niech wie że w moich oczach jest zwykłą, kłamliwą szują. Po co mam się bawić w podchody i udawać że nie słysze jej prowokacji? Mam nadzieje że naprawdę mocno to poczuła, i że na choć kilka dni przystopuje. Co ciekawe, wszyscy będący dookoła nie krytykowali mnie a i wręcz przeciwnie, było kilka pochwał za moje zachowanie. Czyżbym miał tam jakiś sojuszników? Oby. Jutro znowu będe miał z nią styczność. Ale ide w o wiele lepszych humorze. Bo już wie co sądze o niej i jej postępowaniu. Gramy w otwarte karty...

Płacisz za zapach, płacisz za smórd, płacisz za kołyskę, płacisz za grób

Czyli kolejna kartka w życiu leci dalej. Po pierwsze pozbyłem się kilku starych, zbędnych znajomości jak i zawarłem dwie nowe. Pierwsza z człowiekiem o ksywce Kimon. Jak się okazało, ów jegomość poznany podczasz mojej "winnej" eskapady po ulicy, jest moim sąsiadem, wielbicielem filmów akcji i ogólnie człowiekiem o bardzo ciekawej filozofi życiowej. Wiele czasu zatem spędzam siedząc z nim na schodach i gadając o życiu. Drugą znajomością jest pewna dziewczyna...hmmm...poniekąd zwariowałem na jej punkcie... ciągle o niej myśle... czyży ciepły płomień w sercu umarłego? Kto wie...?

To już koniec notki na otwarcie nowego sezonu. Wstawki pochodzą z piosenek Dezertera. Jakoś mnie na niego ostatnio naszło. Na weekend będzie nowa, z całą pewnością dłuższa notka...

skomentuj (4)

Lot na połamanych skrzydłach... 2005-06-17 21:48:57

Jak inaczej można nazwać dumnego i pełnego buty człowieka, który musi się ukorzyć przed słabościami samego siebie, jeśli nie aniołem o połamanych skrzydłach? Świat ciągle pędzi na przód, zmienia się jak w kalejdoskopie, a ja musiałem na chwilę odłączyć się od niego. Czas ten moge z całą pewnością nazwać pustelniczymi rozmyśleniami. Przedstawie teraz pokrótce co się stało, oraz jakie były tego konsekwencje. W zeszły czwartek zerwałem się w nocy z ciężkim bólem brzucha. Skulony leżałem do rana mając nadzieję że przejdzie. Potem nadeszły nudności i szybka diagnozna - ostre, ropne zapalenie wyrostka robaczkowego. Koło południa ciężka wędrówka do szpitala, trafienie na salę chorych. Przygotowania, badanie, mierzenia temperatur i dźganie igłami. Zapowiadało się nawet lekko i w miarę znośnie. Pod wieczór operacja i długi sen po narkozie. Z samego rana nadszedł czas na konfrontacje z nową rzeczywistością...

Ranek przywitał mnie bardzo nieciekawie. Na sali leżał prócz mnie pewien przemiły i odwiedzany całymi stadami dresiaczek imieniem Bartek. Zatem sąsiad co najwyżej umiarkowany. Potem cała seria nudności które naprawdę uniemiliły mi cały pobyt. Wizyta z domu, pęczek dość potrzebnych rzeczy (discman, książki)i wszelkiej maści sms'y i telefony od kumpli i kumpeli. Coś pocieszającego i dającego wiele nadzieji a zarazem smutnego, bo wiele z tych osób obiecywały przyjść do mnie w odwiedziny, a tymczasem nie przyszły. Życie boli! Tak samo jak opatrunek, pękające szwy co konieczność dziesięcio minutowej wędrówki do kibla by się wyszczać. To właśnie ukorzenie. Malutki kawałek twojego własnego ciała doprowadza do tego że nie możesz się podniść przez cały Boży dzień, a rzeczy takie jak szczanie są praktycznie nie osiągalne. Coś takiego to przysłowiowy cios poniżej pasa. Ale miało to i pozytywne zabarwienie, odróżniłem koleżeńskie ziarno od plew. Pozdrawiam szczerze i z głębi serducha tych co u mnie byli czyli : Dagmarke, Ole Kruk, Anke, Baśka, Wafla, Ice'a, Wróbla, Ryżego, Szczawia i Kiczorke. Natomiast osobą pokroju Heliosa (chciał książke pożyczyć i dlatego przyszedł) czy The-Scarry-One (moja własna nazwa by ukryć prawdziwe pseudo) którzy nie dawali znaku pamięci, mówimy zdecydowane nie!

Ave!

skomentuj (30)





Design by Daughter of the Storms
Picture from adnoctum.net
Powered by blog.pl


Linki

Różności
Hido
Guild Wars
Pirate Jesus
Bursztynowe Szlaki
X-world
Skinheads

Sklepy
Blackfire
MetalMusicStore
RockShop
Kropa
Einherjert
Bunkier
Kaktus
Rock Metal Shop
Q-shop

Muzyka
Defekt Muzgó
Napalm Death
Zao
Paradise Lost
Depeche Mode
Vader
Cradle of Filth
Armia
Habakuk

Przyjaciele
Aniołek
Sorath
Wafel
Ice
Księga



Archiwum

2005
grudzień
czerwiec